Recital operetkowy z okazji imienin Wandy Polańskiej – fotorelacja.

W piątek 22 czerwca 2018 roku w Krakowie odbył się recital z okazji imienin Wandy Polańskiej, Primadonny polskich scen operetkowych. Koncert zorganizował i poprowadził z humorem i elegancją Paweł Świętorecki, wielki pasjonat operetki i autor książki o Wandzie Polańskiej, zatytułowanej „Cudowny czas”. Specjalnie dla solenizantki zaśpiewali Kamila Lendzion i Mirosław Niewiadomski. Publiczność zgromadzona w niewielkiej, kameralnej sali, mając artystów praktycznie w zasięgu ręki, wysłuchała arii z najpiękniejszych operetek, takich jak „Księżniczka Czardasza” czy „Hrabina Marica”. Pojawiły się także utwory musicalowe oraz piosenki z repertuaru Elvisa Presley’a, które w mistrzowski sposób interpretuje tenor Mirosław Niewiadomski. Te ostatnie wzbudziły ogromny entuzjazm na widowni.
To było niezwykłe muzyczne popołudnie, pełne radosnych dzwięków i ciepłych rozmów. Wyjątkowe imieniny wyjątkowej Osoby i wielkiej Artystki.

22
Portret Wandy Polańskiej autorstwa Pawła Babicza. 

 

Reklamy

W rytmach walca i czardasza. Koncert inauguracyjny Festiwalu Operetkowego im. Iwony Borowickiej.

Operetka krakowska wróciła do domu. Dosłownie, gdyż 7 czerwca 2018 roku w miejscu, w którym przed laty mieścił się teatr operetkowy w Krakowie – w sali nieistniejącego już Domu Żołnierza, gdzie obecnie stoi gmach Opery Krakowskiej, odbył się szczególny koncert. Koncert inaugurujący Pierwszy Letni Festiwal Operetkowy na Wiśle im. Iwony Borowickiej. Inicjatywa powstała dzięki współpracy Łukasza Lecha, Sybilli Borowickiej oraz Fundacja Quest, z miłości do operetki w jej klasycznym wydaniu i z tęsknoty do czasów, gdy teatr operetkowy zapierał dech przepychem inscenizacji i widowiskowością wykonań. 


Koncert rozpoczął się od występu samej Iwony Borowickiej – primadonny polskich scen operetkowych. Jej śpiew, liczne talenty i zjawiskowa osobowość artystyczna zainspirowały przed laty samego Bogusława Kaczyńskiego. Diwa ukazała się w wyświetlanym na wielkim ekranie, archiwalnym materiale wideo. Po chwili muzyka dosłownie wkroczyła na scenę dzięki Orkiestrze Obligato pod batutą Jerzego Sobeńko, która idealnie zawtórowała nagraniu. Arię Iwony Borowickiej kontynuowała artystka młodego pokolenia, Katarzyna Mackiewicz – Катажина Мацкевич soprano, z gracją i magnetyzmem godnym primadonny ze złotych czasów świetności operetki. To kolorowy ptak i prawdziwy fajerwerk wśród solistek. Każde pojawienie się tej fenomenalnej śpiewaczki na scenie wzbudza ogromny entuzjazm. I tym razem nie było inaczej. Scena tamtego wieczoru niewątpliwie należała do Katarzyny Mackiewicz, choć w koncercie wzięli udział liczni soliści z Polski i zza granicy, wywołujący wcale nie mniej emocji.
Wśród wykonawców tamtego wieczoru publiczność miała niewątpliwą przyjemność posłuchać Magdaleny Pilarz-Bobrowskiej, artystki operetkowej o imponującej sile głosu i wielkim temperamencie, pochodzącej z rodziny śpiewaków. Czardasze w jej wykonaniu to prawdziwe perły, podobnie jak duety z tenorami Jakubem Oczkowskim i Krystianem Krzeszowiakiem. Zaś jej interpretacja pieśni „Pokochaj mnie” z repertuaru Marthy Eggerth dostarczyła niezapomnianych wzruszeń.
W koncercie wzięli udział także doświadczeni soliści, już od kilku dekad po mistrzowsku interpretujący arie z najsłynniejszych operetek, ulubieńcy Bogusława Kaczyńskiego – Bożena Zawiślak-Dolny oraz Jan Wilga. Ich wspólny duet „Tłumy fraków” z „Księżniczki Czardasza” był najbardziej emocjonującym wykonaniem wieczoru. Para śpiewaków zachwyciła nie tylko śpiewem, lecz przede wszystkim aktorstwem. Z pewnością niejedno serce mocniej zabiło i niejedna łza popłynęła wśród publiczności.
Prawdziwym hitem okazała się natomiast para artystów z operetki w Budapeszcie, którzy wystąpili gościnnie. Barbara Body i Karoly Peller wykonali arie w języku węgierskim, m.in. znany i lubiany przebój „Ach jedz do Varasdin” z „Hrabiny Maricy” oraz dali prawdziwy popis umiejętności tanecznych i… akrobatycznych! Publiczność z pewnością nigdy wcześniej nie oglądała na polskich scenach tak brawurowych wykonań operetkowych, wymagających nie tylko głosu, lecz także wielkiej sprawności fizycznej i talentu komediowego. Węgierscy soliści potrafili nie tylko rozbawić, ale i wprawić w zdumienie. 

Koncert składał się z dwóch części: pierwsza upłynęła w rytmach walca, druga zaś – czardasza. Bogaty i urozmaicony program to zarówno popularne i uwielbiane arie operetkowe, m.in. z „Księżniczki Czardasza” czy „Hrabiny Maricy”, jak i te mniej znane, wśród których są chociażby „Wiktoria i jej huzar” Paula Abrahama. Pojawił się także musicalowy przebój „Przetańczyć całą noc” oraz nieznana dotąd pieśń, napisana specjalnie dla Iwony Borowickiej, której jednak artystka nie zdążyła wykonać przed śmiercią (zaśpiewała za to, z sercem i oddaniem sztuce wokalnej, Bożena Zawiślak-Dolny). 


O konferansjerkę na najwyższym poziomie zadbał wielki miłośnik operetki Łukasz Lech, który jest także autorem scenariusza i reżyserem koncertu. Jego zaangażowanie budzi podziw i szacunek, bo Łukasz Lech to człowiek sercem i duszą oddany scenie, artystom i muzyce. Słychać to i widać w każdym przygotowanym przez niego koncercie. Z ogromną korzyścią nie tylko dla wykonawców, lecz przede wszystkim dla publiczności. Bowiem po takich wydarzeniach kulturalnych, pełnych muzyki w jej najżywszych odcieniach, uśmiech na twarzy utrzymuje się długo, a serca biją w rytm walców i czardaszy. 

Walc wiedeński z Tuwimem. „Zemsta Nietoperza” w Teatrze Wielkim w Łodzi.

Zemsta najlepiej smakuje na zimno. Z takiego założenia wychodzi też większość reżyserów operowych w Polsce, bowiem spektakl „Zemsta Nietoperza” Straussa wraca na sceny najczęściej właśnie w okresie zimowym. Nie inaczej było z łódzką premierą.
Nowa produkcja Teatru Wielkiego jest urzekająco, a wręcz rozkosznie piękna. Zadbano o każdy szczegół – kostiumów, scenografii, oświetlenia. Wszystko w stonowanej, nienachalnej kolorystyce pasuje do siebie wprost idealnie. Tworzy spójną całość. Tak powinno też być z artystami na scenie, o co zadbał reżyser i choreograf w jednym, Giorgio Madia. Tutaj nic nie dzieje się bez przyczyny, ruch sceniczny to ciągły pokaz idealnie zgranych ze sobą, teatralnych gestów. Zatem poza pięknym operetkowym śpiewem, można podziwiać także aktorstwo, które zdecydowanie różni się od tego w pozostałych współcześnie wyreżyserowanych operetkach. Jest to bardziej ukłon w stronę przedwojennej konwencji, w stronę Tuwima – autora tłumaczenia libretta – i jego czasów. 


Ogromnym plusem jest pantomimiczny prolog, który odbywa się na scenie podczas uwertury. Pozwala lepiej zrozumieć całą intrygę, mającą miejsce w kolejnych aktach. Jest to przezabawna, miła dla oka, rozrywkowa scena dostarczająca wiele radości.


Prawdziwą zaletą jest także obsada. Joanna Woś jako Rozalinda i Tomasz Rak jako Einsenstein wykreowali pełną sprzeczności parę. Wspaniale prezentowała się i brzmiała Joanna Moskowicz w partii Adeli, Grzegorz Szostak jako dyrektor więzienia zachwycił chyba najlepszym tamtego wieczoru aktorstwem i dowcipem. Zaś orkiestra spisała się doskonale, choć pod batutą takiego Mistrza jak Tadeusz Kozłowski nie mogło być inaczej. 


Całość jest urocza, przyjemnie się słucha, jeszcze przyjemniej ogląda. Jest atmosfera Wiednia, niewymuszony przepych, elegancja i szyk. Łódzka „Zemsta…” na pewno nieco podbudowała moją opinię o operetkach, z którymi próbowano robić już chyba wszystko i coraz rzadziej z pozytywnym skutkiem. Choć nadal preferuję śpiew – czyli to, co solistom wychodzi najlepiej, od dialogów.

Recital Katarzyny Mackiewicz w Krynicy Zdroju. Fotorelacja.

51 Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju.

Gościem Spotkania z Artystą była Katarzyna Mackiewicz, śpiewaczka operowa i operetkowa, gwiazda operetki w Petersburgu. Wraz z artystką, w duetach, gościnnie wystąpił tenor Jakub Oczkowski.

Recital odbył się w zabytkowej sali balowej Starego Domu Zdrojowego.

282
Beata Fischer i Katarzyna Mackiewicz

Koncert „Zakochani w Operetce” w Krynicy Zdroju. Fotorelacja.

51 Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy Zdroju

Jeśli publiczność wychodzi z koncertu operetkowego w jeszcze lepszym nastroju niż na niego przyszła – to prawdziwy sukces. I niewątpliwie tak można podsumować koncert „Zakochani w Operetce” w reżyserii Łukasza Lecha.

Potężna dawka pozytywnych emocji dzięki rozśpiewanym, uśmiechniętym solistom, roztańczonemu baletowi, znakomitej orkiestrze pod batutą Maestro Rubena Silvy, do tego zapierające dech, wielobarwne kostiumy, inne w każdym utworze. Jestem pod wrażeniem.

Nie zawiedli też dowcipni prowadzący, Łukasz Lech i Ryszard Rembiszewski – wielka klasa! To koncert, z którego na pewno byłby dumny Bogusław Kaczyński, wieloletni dyrektor Festiwalu im. Jana Kiepury i wielki miłośnik operetki.
Gratuluję wszystkim, którzy włożyli swą ciężką pracę w przygotowanie tego wspaniałego widowiska.

Recital Agnieszki i Tomasza Kuków w Krynicy Zdroju. Fotorelacja.

W historycznej Sali Balowej Starego Domu Zdrojowego zabrzmiały najpiękniejsze arie i duety operowe i operetkowe. Śpiewali jak zawsze fenomenalni Agnieszka Kuk i Tomasz Kuk – razem w życiu i razem na scenie. Na fortepianie grał Joachim Kołpanowicz.

To była muzyczna uczta pełna wzruszeń i zachwytów.

Koncert odbył się w ramach 51 Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy Zdroju.